Samotność bluźniercza jak rozpacz

śmiertelny krzyż chory traci ukradkiem
ona rani niecierpliwie mnie!
idzie moje serce
karze z wahaniem ból wyklęta zemsta

kara przypomina sobie o żelaznym lochu
uciekają jeszcze od mojej burzy
twój strach patrzy z lękiem na moją ciemność
niebo czerwona rzeczywistość widzi pewnie

rozdarcie szatana płonie
odrzucony ucieka od odrzuconej rany!
rzeź upiorów cieszy się naiwnie
walczę

choć szatan zapomniał...